Blog > Komentarze do wpisu

Obrazy ze snów...

    Panika mnie ogarnia, kiedy telefonuje jakaś znajoma i oznajmia, że ostatniej nocy miała niesamowity sen i że koniecznie musi mi go opowiedzieć, że zdziwię się ogromnie. Coś takiego nieuchronnie zapowiada tasiemcową historię pełną nic nie znaczących epizodów i nudnych opisów, które śniąca uważa za nadzwyczaj ważne i absolutnie nieodzowne, abym wszystko pojęła. "Było to u mnie, ale jednocześnie niczego nie poznawałam... wiesz o co mi chodzi?" albo "Leciałam nad miastem, jakby to była rzecz najzwyklejsza na świecie, rozumiesz? I nie wyobrażasz sobie jakie czułam szczęście..."
    Ależ tak, rozumiem; ależ tak, doskonale sobie wyobrażam. Każdy latał w powietrzu, każdy po wyjściu z domu nie poznawał miasta. Wyjąwszy doprawdy rzadkie wypadki, wszystko to jest obrzydliwie banalne, a moje sny należą do najbardziej obrzydliwych, jakie znam: przyziemne, pospolite, pełne szczegółów przeżytych poprzedniego dnia i tak przejrzyste, że mogą zniechęcić najbardziej tępego psychoanalityka. Trudno mi pojąć, że pod moją względnie interesującą i godną szacunku świadomością chlupie tak żałosna podświadomość.


    Jednakże nawet nabardziej oklepane sny pozostawiają na osobach, które nawiedziły, jakiś ślad, zapaszek wymagający kilku dni, by się rozwiać. Ktoś wyszedł poza czas i przestrzeń, żeby dać Ci znak...

niedziela, 04 lutego 2007, ka.szaa
Komentarze
2007/02/05 17:35:33
nic dodać, nic ująć
-
2007/02/28 02:03:48
niesamowite zdjęcie!
To co napisałaś- jakże to prawdziwe.
pozdrawiam!


myshu: